List do prezydenta RP w sprawie ustaw dotyczących reformy sądownictwa.

Szanowny Panie Prezydencie,


Jestem obywatelem Polski, urodziłem się w latach dziewięćdziesiątych. Ukończyłem studia uzyskując tytuł inżyniera. Następnie rozpocząłem pracę. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych będąc niezadowolony z tego, że Polska coraz bardziej rezygnuje ze swojej niezależności, podporządkowując się władzom Europejskim głosowałem przeciwko ówcześnie rządzącym. Wybrałem, jak mi się wydawało, siły bardziej propolskie, konserwatywne. Bliższe moim wartościom i jak się okazało, większości Polaków. W wyborach prezydenckich w roku 2015 oddałem na Pana głos ponieważ wydawał się Pan człowiekiem uczciwym i zrównoważonym. Takim który godnie beędzie reprezentował nasz naród i stał na straży konstytucji. Dokumentu będącego gwarantem bezpieczeństwa obywateli, ochroną nawet przed osobami pełniącymi najwyższą władzę.

Od jakiegoś czasu zaczęły pojawiać się informacje dotyczące pomysłów rządu w sprawie reformy sądownictwa. Gwarantujących jak dumnie głosi oficjalna strona ministerstwa „szybsze postępowania”, „równość wobec prawa” oraz „sprawiedliwość i niezawisłość sądów”. W tym samym momencie partie opozycyjne oraz wiele wykształconych obywateli zaczęło bić na alarm, jakoby proponowane ustawy były próbą przejęcia władzy sądowniczej przez parlament. Z mojej perspektywy nie byłoby to dobre. Powodowałoby koncentrację władzy w rękach partii rządzącej i stawiało w przegranej sytuacji obywatela w konfrontacji z władzą. Byłem zdezorientowany całą sytuacją. Projekty ustaw zostały przegłosowane pomimo silnych protestów na ulicach i awantur podczas obrad sejmu. Sytuację wyjaśniło pańskie lipcowe weto. W tamtym czasie poczułem się dumny, że żyję w ewidentnie demokratycznym państwie. Być może partia rządząca próbowała zwiększyć swoje wpływy, ale Pan Panie Andrzeju, mój przedstawiciel, na którego oddałem głos postąpił dokładnie tak jak tego oczekiwałem i rozwiązał problem. Miałem nadzieję, że konsekwentnie ukróci Pan zapędy obecnie rządzących i zażegna pojawiający się kryzys. Niestety przeglądając ostanie doniesienia, wyczytałem że proponowane zmiany mają szanse zostać przegłosowane. Pan natomiast może ugiąć się pod naciskiem władzy. Postanowiłem bliżej zainteresować się sytuacją i zrobić research. Podobno żyjemy w czasach, w których dostęp do informacji jest praktycznie nieograniczony. Zamierzam to wykorzystać.

Chciałbym opisać jak postrzegam aktualną sytuację i prosić Pana o rozwianie moich wątpliwości i Wyjaśnienie niektórych zawiłości prawnych. Mam nadzieję, że nie ma mi Pan za złe, że list ten kieruję bezpośrednio do Pana. Jestem jednak przekonany, że nie jestem jedynym Polakiem, którego dręczy ta sprawa i Pańska opinia posłuży nie tylko mi, ale także pozostałym obywatelom.

Po pierwsze chciałbym zapytać o ustawę, którą jako jedyną podpisał Pan w lipcu tego roku. Mówię oczywiście o „Prawie o Ustroju Sądów Powszechnych”. Czy rzeczywiście zwiększa ona kontrolę ministra sprawiedliwości nad sądami, dając mu możliwość odwołania prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych bez podania przyczyny, a następnie wybrania ich następców. Dodatkowo minister sprawiedliwości miałby możliwość karania sędziów poprzez zmniejszenia od 15% do 50% dodatków pieniężnych do pensji tychże sędziów. Prezes sądu mógłby decydować o przenoszeniu sędziów. Odnoszę wrażenie iż tak sformułowana ustawa pozwala na bezpośrednią kontrolę nad prezesami sądów, oraz za ich pośrednictwem nad pozostałymi sędziami. Czy w przypadku spraw, w których na przykład obywatel został zwolniony z pacy na tle politycznym, uczestniczył w antyrządowych demonstracjach, popadł w konflikt sprawny z politykiem, będzie mógł liczyć na rzeczywiście sprawiedliwy wyrok? W praktyce minister sprawiedliwości sprawujący zwierzchnictwo nad prezesami sądów może wywierać nacisk na orzekających w takiej sprawie sędziów. Bądź też sędziowie mając świadomość, że ich szef został wybrany przez daną partią mogą być raczej przychylni ku stronie reprezentowanej przez państwo.

Pozytywnym elementem tej ustawy wydaje się wprowadzenie losowania sędziów prowadzących sprawy sądowe. Podobno ten fragment ustawy jest jednak nie dopracowany, a jego doprecyzowaniem ma się dopiero zająć minister sprawiedliwości w drodze rozporządzenia. Nie jasne wydaje mi się wprowadzenie możliwość rezygnacji z losowania, gdy sprawa podlega przydziałowi sędziemu pełniącemu dyżur. O tym kto ma dyżur decyduje prezes sądu nominowany przez ministra. Czy nie stwarza to możliwości manipulacji składem sędziowskim w konkretnej sprawie przez ministra sprawiedliwości? Losowość spraw ograniczy także specjalizowanie się sędziów w konkretnych zagadnieniach. Sprawy nie będzie prowadził ekspert mający dogłębną znajomość danego problemu a losowo wybrany sędzia.

W myśl nowo wprowadzonych zmian o tym czy sędzia będzie mógł kontynuować pracę po osiągnięciu wieku emerytalnego ma decydować minister sprawiedliwości. Granica wieku emerytalnego wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 dla mężczyzn. Co więcej, ustawa ta wydaje się naruszać zasady konstytucji, która stanowi że sędziowie są nieusuwalni. Dlaczego czynnikiem decydujący o tym czy ktoś może kontynuować pracę jest wiek, a nie jego kompetencje, racjonalność oraz obiektywność podejmowanych działań? Dlaczego decyzja o tym została powierzona w ręce ministra. Wydaje mi się, że to kolejne działanie uzależniające sądy od parlamentu.

Odnoszę wrażenie, że głównym celem podpisanej ustawy nie jest, jak głosi strona ministerstwa, zwiększenie szybkości postępowania ale uzależnienie władzy sądowniczej od ministra sprawiedliwości, a co za tym idzie partii rządzącej. Czy podpisując ustawę nie miał Pan, Panie Prezydencie tych samych spostrzeżeń czy też wątpliwości, które przedstawiłem powyżej?

Moje kolejne pytania dotyczą ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Jak się dowiedziałem KRS to niezależny organ konstytucyjny, decydujący kto może zostać sędzią i w jaki sposób potoczy się jego kariera. Ma dbać oto, aby odpowiednie osoby trafiały na stanowiska. Stać na straży uczciwości i niezawisłości sędziów oraz odpierać próby nacisku rządu na sędziów. Rozumiem że organizacja ta zmaga się aktualnie z wieloma problemami i potrzebuje reformy. Proponowane zmiany polegają na ograniczeniu ilości członków z 25 do 15. W aktualnej formie trzech z nich stanowi: minister sprawiedliwości, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jedną osobę wybiera prezydent, czterech powołuje Sejm spośród posłów, a dwóch ze swojego grona Senat. 15 członków wyłaniają sędziowie. Kadencja wszystkich członków KRS trwa cztery lata i może być powtarzana. Po wprowadzeniu reformy KRS miałby się składać z 15 członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, administracyjnych i wojskowych wyłanianych w drodze głosowania przez sejm. Kandydaci mieliby być zgłaszani przez posłów. Czy taka zmiana nie doprowadzi do upartyjnienia tej organizacji? Posłowie partii rządzącej po dogadaniu się między sobą najpierw zgłoszą kandydatów, a potem bez problemu przegłosują ich kandydatury. Czy nie doprowadzi to do sytuacji, w której politycy będą obsadzali na tym stanowisku swoich ludzi, którzy mogą być zobowiązani do pójścia w przyszłości na ustępstwa w zamian za otrzymane stanowisko? Urzędy zostaną obsadzone nie przez ludzi z odpowiednimi kompetencjami, ale z odpowiednimi preferencjami politycznymi.

Czy chybionym pomysłem nie jest podział rady na dwa zgromadzenia? Według nowych założeń pierwsze zgromadzenie złożone by było z ministra sprawiedliwości, I prezesa Sądu Najwyższego, prezesa Najwyższego Sądu Administracyjnego, czterech posłów i dwóch senatorów. W skład drugiego zgromadzenia wchodziłoby 15 sędziów wybranych przez Sejm. Obie izby miałyby osobno recenzować kandydatów do zawodu, a nominację mogłaby uzyskać osoba pozytywnie zaopiniowana przez oba zgromadzenia. W przypadku różnicy zdań o ocenie decydowałaby obie rady wspólnie. Wówczas, aby przegłosować kandydaturę potrzebnych by było 17 głosów, w tym I prezesa SN, prezesa NSA oraz członków rady wybranych z grona sędziów. Wydaje się, że część rady złożona by była z przedstawicieli partii rządzącej, która z łatwością mogłaby blokować niewygodne dla nich kandydatury. Co więcej, odnalazłem informację, że tak sformułowana ustawa nie jest zgodna z zasadami konstytucji, w której jest zapisane że KRS jest organem jednolitym.

Chciałbym teraz przejść do pytań odnośnie ustawy o Sądzie Najwyższym, który podobno jest najistotniejszym sądem w Polsce. Kierowane są do niego kasacje, sąd ten nie skupia się na ustaleniu faktów w sprawie, a na poprawności procedury – czy przepis na podstawie którego zapadł wyrok został dobrze zinterpretowany? Wydaje on także uchwały ujednolicające orzecznictwo sądów, aby sądy w całym kraju w podobnych sprawach wydawały te same werdykty. Do innych jego zadań należy stwierdzanie o ważności wyborów politycznych. Opiniuje ustawy i akty prawne, na podstawie których orzekają i funkcjonują sądy.

Aktualnie poza szczególnymi przypadkami sędziowie SN są nieusuwalni ze swych stanowisk. Nowa ustawa daje możliwość usuwania tychże sędziów na wniosek ministra sprawiedliwości. Ostateczną decyzję czy sędzia dalej będzie pełnił stanowisko ma podjąć prezydent. Decyzja ta jednak będzie dotyczyła tylko tych sędziów, których zarekomendował minister sprawiedliwości. Oznacza to, że tak naprawdę minister sprawiedliwości zdecyduje o odejściu danej osoby. Prezydent otrzyma jedynie możliwość odrzucenia kandydata na to stanowisko. Czy tak sformułowana ustawa nie da możliwości wymiany aktualnego składu sędziowskiego Sądu Najwyższego? Dzięki pozostałym spośród forsowanych reform władza wykonawcza i ustawodawcza wybierze swoich własnych kandydatów zwiększając swoją władzę nad sądami.

Ustawa zmienia strukturę sądu najwyższego. Aktualnie dzieli się on na cztery izby: cywilną, karną, pracy, ubezpieczeń społecznych i spraw publicznych, wojskową. Nowa struktura przewiduje trzy izby: prawa publicznego, prawa prywatnego i dyscyplinarną. Sensowne wydaje mi się zmniejszenie i pozbycie się zbędnych jednostek. Dobrym pomysłem jest też wprowadzenie izby dyscyplinarnej, która jak rozumiem czuwać będzie nad przestrzeganiem prawa i etyki wśród osób zajmujących zawody związane z prawem. Mam nadzieje, że urząd ten zostanie obsadzony prawdziwymi stróżami prawa a jednostka nie będzie zależna od władzy wykonawczej.

Reforma obniża wymagania dotyczące doświadczenia zawodowego kandydata na stanowisko sędziego SN. Po zmianach sędzią SN będzie mógł zostać młody prokurator. Czy ze względu na odpowiedzialność, która spoczywa na członku SN, nie powinien on być osobą doświadczoną, z długoletnim stażem w zawodzie na wysokich stanowiskach? Obawiam się, że wśród nowych członków pojawią się osoby ambitne, chcące dalej wspinać się po szczeblach kariery zawodowej, ale bez niezbędnego bagażu doświadczeń, i silnie wykształconych zasad moralnych.

O 5 lat obniżono wiek, w którym sędzia SN miałby przejść w stan spoczynku. Wiek ten wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Przypuszczam, że do tej pory, ze względu na elitarność tego stanowiska, to głównie starsze osoby dostawały nominację. Taka zmiana może spowodować, że osoby młodsze zaczną mieć przewagę nad tymi bardziej doświadczonymi. Raczej będzie się unikać kandydatów, którzy wkrótce będą musieli odejść ze względu na swój wiek. Pozornie sędzia SN, po ukończeniu wieku emerytalnego oraz przedstawieniu zaświadczenia lekarskiego będzie miał możliwość pozostania na swoim stanowisku. Jednak ostateczna decyzja o jego pozostaniu ma być podjęta przez KRS za pośrednictwem ministra sprawiedliwości. Jak mi się wydaje to kolejne zwiększenie uprawnień KRS, który jak opisywałem wcześniej w myśl nowych ustaw został silnie upolityczniony. Czy tak skonstruowane reguły, poprzez nie przedłużanie kadencji, nie dają możliwość parlamentowi pozbywania się sędziów SN?

Regulamin Sądu Najwyższego uszczegóławia zasady jego działania i organizacji. Określa całkowitą liczbę stanowisk sędziów SN, ich liczbę w poszczególnych izbach, wewnętrzną organizację oraz szczegółowy podział spraw między izby, oraz zasady wewnętrznego postępowania. Do tej pory regulamin uchwalany był przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Zmiany sprawiają, że ma być określany przez prezydenta, na wniosek ministra sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii KRS. Pozytywnym aspektem tej zmiany jest ograniczenie ryzyka uchwalania zasad korzystnych dla sędziów, ale krzywdzących obywateli. Zwiększa ona jednak dalszą możliwość kontroli sądownictwa przez parlament. O sposobie pracy SN będą decydowały osoby, które mogą nie mieć pojęcia jak faktycznie wygląda praca wewnątrz tej organizacji i wprowadzać zmiany destrukcyjnie wpływające na organizację pracy. Nadany regulamin może być całkowicie oderwany od rzeczywistości, a decyzje podjęte z braku wiedzy mogą sparaliżować działania Sądu najwyższego.

Nie zrozumiałe wydaje mi się zabranie Sądowi Najwyższemu możliwości opiniowania aktów prawnych. Sąd Najwyższy opiniuje projekty i ustawy, na podstawie których orzekają i funkcjonują sądy, a także inne ustawy w zakresie, w którym uzna to za celowe. Podczas prac nad projektem ustaw politycy mogą odwołać się do stanowiska Sądu Najwyższego. Dzięki temu mogą liczyć na pomoc oraz poprawki dotyczące często skomplikowanych zagadnień prawnych. Dlaczego próbuje się usunąć głos doradczy dbający o zgodność ustaw z prawem?

Rozpoczynając poszukiwania informacji na temat ustaw, które chcą wprowadzić rządzący nie miałem zdania czy reformy te są rzeczywiście niezbędne, czy jednak są próbą skupienia władzy w jednych rękach. Niestety po zapoznaniu się z faktami, przeczytaniu kilkunastu artykułów, wysłuchaniu wypowiedzi zarówno jednej, jak i drugiej strony nie mogę pozbyć się wrażenia, że dumnie głoszone przez ministerstwo hasła „szybszego postępowania”, „równości wobec prawa” oraz „sprawiedliwość i niezawisłość sądów” są jedynie przykrywką dla przejęcia władzy sądowniczej a tym samym sprawowania każdej z trzech form władzy przez jedną partię.

Bardzo chciałbym się mylić i prosiłbym Pana Prezydenta o rozwianie moich obaw, udzielenia odpowiedzi na moje pytania, oraz przedstawienia swojego punktu widzenia w tych kwestiach. Nie zaprzeczam że zmiany są rzeczywiście potrzebna, ale dlaczego próbuje się je wprowadzać tak gwałtownie i pomimo sprzeciwu tak wielu? Dlaczego władza nie spróbuje zebrać grupy ekspertów ze wszystkich partii i wspólnie opracować projekt ustaw? Czy tak istotne zmiany nie powinny być wprowadzana z głębokim przemyśleniem i poznaniem tematu oraz przede wszystkim poparciem większości obywateli? Czy najlepszym pomysłem nie byłoby zapytanie zwykłych ludzi, takich jak ja, co myślą o proponowanych zmianach? Tymczasem partia rządząca, w wielkim pośpiechu i odnoszę wrażenie, że poza naszymi plecami chce jak najszybciej przeforsować swoje, jak mi się wydaje, chybione pomysły. Ja jako obywatel, na taki sposób wprowadzania zmian, gwałtownych, chaotyczny, nieliczący się z dużą ilością obywateli nie mogę się zgodzić. Mam nadzieję, że list ten do Pana dotrze nie za późno, to jest, gdy decyzje już zapadną i będziemy bezsilni, aby coś z tym zrobić.

Z wyrazami szacunku,

Zatroskany Obywatel Rzeczypospolitej Polskiej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s